Anegdoty rodzinne

Prosimy zamieszczać anegdoty, cytaty i inne godne uwagi informacje związane z rodziną Komisarczyk




strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11



Zbigniew_K   23 sierpnia 2010, 23:15
Przeglądam dzisiaj bajeczkę na spanie z córami i pokazuję latająca jaszczurkę. A Madzia woła: " To takie same jak było na wakacjach, niespodzianka". Jak byliśmy na wakacjach to codziennie mówiliśmy, że będzie niespodziana :-))) Jaszczurkę taką widzieliśmy w zoo jako dmuchającą ciepłym powietrzem atrapę. Ale skojarzenie Madzi, godne uwagi.:-)))


ewcia   12 czerwca 2010, 00:09
komisarczyki trakie sa ! ;) mija mama czesto mowi ''komisorz jestes " ;D


Zbigniew_K   29 grudnia 2009, 00:21
Madzia prosi ostatnio mamę: Daj lalkę.. - A którą? - Jakąkolwiek... odpowiedziała Madzia :-)))


Zbigniew_K   21 lutego 2009, 12:14
z serii "Psikusy po latach" Dzięki życzliwemu koledze z Naszej Klasy dostałem namiar do pracy, do mojego kolegi z Mieszkowic wraz z informacją, że kolega pełni funkcję kierownika posterunku energet. Nie widzieliśmy/słyszeliśmy się od matury. Fajnie będzie porozmawiać...ale tak po prostu zacząć.... nie to nie w moim stylu :-)) Po chwili zastanowienia wybieram nr tel. i słyszę: M.: - Mariusz T. Dzień Dobry. Zb.: - Dzień Dobry. Zdzisław Bąbalina z Mieszkowic z kierownikiem proszę! M.: - Przy telefonie. Mariusz T. W czym mogę pomóc? Zb.: - AAAaaa kiedy to żeście prąd w gniazdu pozamieniali??? M.: ????? My... że cooo? Zb.: - No prąd, że teraz jest inny.... M.: -A napięcie większe to już dawno... Zb. - Nie napięcie! Panie! Mam golarkę wkładam ją do gniazdka i ona zamiast mnie golić to mnie zacina!!! M.: -??? Co??? Zb.: - Przekładam wtyczkę w drugą stronę i jest ok. Goli elegancko. M.: - ??? Niemożliwe... może jakaś zepsuta... Zb.: - Panie, mam jeszcze blender, wie Pan, to takie coś do mielenia warzyw dla dziecka. M.: - Taaa wiem. Zb.: - Wkładam warzywka, marchewkę, pietruszkę, mięsko. Włączam do kontaktu i znowu, zamiast mielenia, wszystko wywalane jest na zewnątrz blendera...Przekładam wtyczkę i jest OK. M.: - EEEeeee to jakiś kawał??? Eeeeee..... Zb.: - Panie! Mam jeszcze lampkę! M:. taaa? (bardzo cichutkie) Zb.: No i włączam tą lampkę do kontaktu.... /I ledwo tłumiąc śmiech/ ONA ŚWIECI NA CIEMNO !!! M.: Że co??? Zb.: No zupełnie na ciemno! Przekładam wtyczkę i świeci na jasno... M.: Nie to jakiś kawał... Zdzisiek???? Zdzisiek??? Zb.: Nie to nie Zdzisiek. Tu Zb. K. M.: Ufffff... Ty wiesz... że ja cały dzień odbieram takie kretyńskie telefony....


Zbigniew_K   21 lutego 2009, 12:10
z serii TME (szkoła średnia) 1.Wymyki (w-f) Robiliśmy wymyki na ocenę. Na treningu wszystko idzie gładko i sprawnie. Kilku ma problem, ale nie jest źle. Prowadzący J.Żakowski przechodzi do oceniania i zaczynamy po kolei. Pierwszy zaliczył, drugi kolega Marek atakuje drążek i nic. Macha nogami w powietrzu; nie jest w stanie wyprowadzić je powyżej drążka (pionowo). Nauczyciel zaleca: "Większy rozpęd i same (nogi) wyjdą wyżej. Później to już będzie z górki". Kolega robi idealny rozbieg. "Z siłą wodospadu" chwyta się drążka i ciągnie nogi do góry. Wszyscy wspieramy "Dawaj, dawaj!!!". I już prawie, prawie nogi są pionowo, wystarczy lekki przechył i wymyk zrobi się sam (jak pewnie wiecie :)) Aż tu nagle kolega będąc w pozycji pionowej (głową w dół)... puścił drążek... i poleciał pionowo (z wysokości ok. 2 m) głową na materac. Zamarliśmy. Prowadzący mało nie wypuścił dziennika z ręki. - Te Chomik... żyjesz? - Taaaa, a cooo? Otrzepuje się kolega. - Już robię jeszcze raz.... - Eeee może kiedy indziej.... nie wytrzymał nauczyciel


strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11